Wila niedawno skończyła 18 lat i od 1 stycznia 2023 jest oficjalnie zawodniczką Kadry Narodowej 2023 w karabinie. Właśnie wróciła ze swoich pierwszych międzynarodowych zawodów (H&N CUP), które odbyły się w Monachium. W przerwie pomiędzy wyjazdami kadrowymi znalazła chwilę, aby opowiedzieć nam o swoich wrażeniach.
JAK CI SIĘ PODOBAŁO NA ZAWODACH? ZAUWAŻYŁAŚ JAKIEŚ RÓZNICE POMIĘDZY STARTAMI W NIEMCZECH, A TYMI W POLSCE?
Wila: Co do obiektu nie zauważyłam zbyt wielkiej różnicy. Strzelnica trochę przypominała mi tą we Wrocławiu. Czułam natomiast większe emocje. Miałam konkretnie sprecyzowane założenia na to strzelanie – skupić się na technice i nie dać się ponieść emocjom. Starałam się, żeby sobie samej nie narzucić zbyt wielkiej presji związanej z wynikiem. Oczywiście miałam nadzieję na wysokie serie, ale nie chciałam się ,,spalić” psychicznie na starcie. Wiedziałam, że skoro to pierwsze zagraniczne zawody to muszę pokazać się jak najlepiej zarówno z technicznej, jak i psychicznej strony.
CZUJESZ, ŻE SPEŁNIŁAŚ SWOJE ZAŁOŻENIA? WSZYSTKO POSZŁO PO TWOJEJ MYŚLI?
Wila: Oczywiście zawsze można powiedzieć, że jest coś do poprawy. Natomiast przede wszystkim cieszy mnie progres wynikowy oraz moja praca podczas konkurencji. Zrobiłam to, co powiedział mi trener. Pierwszy wynik wynosił 616,6 punktów – porządny, natomiast ,,bez szału”. Po zejściu ze stanowiska czułam, że stać mnie na więcej. Zmotywowało mnie to większego skupienia podczas drugiego startu. Udało się, bo zdobyłam 622,5 pkt. Poprawa była dosyć zauważalna, a ja zeszłam ze stanowiska zadowolona ze swojej pracy.
A GDYBYŚ MIAŁA POWIEDZIEĆ CO NAJBARDZIEJ ZAPAMIĘTASZ Z TYCH ZAWODÓW? W KOŃCU TO PIERWSZE STRZELANIA POZA POLSKĄ.
Wila: Strzelecko – zejście ze stanowiska po pierwszym strzelaniu. Trener kadrowy – Grzegorz Pietrzyk – podszedł do mnie, uśmiechnął się, uścisnął mi dłoń i pogratulował pierwszego ,,dużego” startu. A poza tym, to poznałam wiele niesamowitych osób i wreszcie miałam okazję w praktyce wykorzystać umiejętność mówienia po angielsku (śmiech). Z kilkoma osobami jestem nadal w kontakcie i mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. Dodatkowo udało mi się trochę pozwiedzać Monachium, na co bardzo liczyłam.
JEST COŚ CZEGO SIĘ OBAWIASZ?
Wila: Chyba najbardziej tego, że za wynikami nie pójdzie głowa i psychicznie będę zblokowana na stanowisku. Cały czas trenerzy ze mną pracują, żeby nie było takiej sytuacji, ale wiadomo jak to jest na zawodach tej rangi - stres przychodzi w najmniej pożądanym momencie.
NO DOBRZE, A NA KONIEC POWIEDZ JAKIE MASZ CELE NA NAJBLIŻSZY CZAS I NADCHODZĄCE ZAWODY?
Wila: Przede wszystkim praca nad sobą i nad złożeniami w taki sposób, żeby odbiło się to na moim wyniku. Przede mną zawody w Pilźnie, na których chciałabym pokazać się z jak najlepszej strony. Liczę, że będę miała wysokie i stabilne wyniki, aby wszyscy mogli zobaczyć na ile mnie stać. Mam też nadzieję, że moja praca i zaangażowanie zostaną dostrzeżone, a w rezultacie będę powołana na Mistrzostwa Europy.
Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Wilhelminie wielu sukcesów. Trzymamy kciuki za wysokie wyniki jej, Maćka Zygmuntowskiego, Tomka Bartnika oraz całej Kadry Narodowej na rozpoczynającym się Grand Prix w Pilźnie.

Fot. Grzegorz Pietrzyk